
RELACJA - Żyrardów i okolice -- 2025-10-04 do 05
ŻYRARDÓW I OKOLICE: PO ZIEMI JÓZEFA CHEŁMOŃSKIEGO
4-5 PAŹDZIERNIKA 2025 – RELACJA
To był pomysł Jacka Siecha. Pojechać na dwa dni do Żyrardowa zwiedzając na
rowerach ziemię Józefa Chełmońskiego i ciekawe miasto powiatowe jakim jest Żyrardów.
Pomysł został zrealizowany 4 i 5 października 2025 r. Wraz z Jackiem było nas 11-tu
chętnych z ŁKTK. Tym razem do miejsca docelowego rowery przewieźliśmy na
samochodzie i wypożyczonej przyczepce. Organizacją transportu zajął się Sylwek W. i
Marek K. Bez rowerów i bagaży, my – uczestnicy wyprawy mieliśmy bezproblemową
podróż pociągiem.
Całą grupą spotkaliśmy się na parkingu w pobliżu dworca PKP i po wyładunku -
rowerami ruszyliśmy na zwiedzanie. Minęliśmy ...
^^^ po więcej zdjęć kliknij w powyższe zdjęcie
*** aby przejść do dalszej treści relacji naciśnij poniżej przycisk "Czytaj dalej" lub tytuł posta
...kilka miejscowości i zatrzymaliśmy się w
Radziejowicach by zwiedzić piękny pałac. Pani Przewodnik tak ciekawie i zajmująco
opowiadała o historii tego miejsca, o obrazach Józefa Chełmońskiego (i nie tylko),
dekorujących ściany komnat, o nieznanych faktach z życia malarza, który bywał w tym
pałacu zapraszany przez Krasińskich, o wydarzeniach z jego prywatnego życia, że byliśmy
zdziwieni zakończeniem czasu zwiedzania. Wg wcześniej przygotowanej trasy udaliśmy
się do Kuklówki Zarzecznej i tam za zgodą właścicieli (potomków J. Chełmońskiego)
obejrzeliśmy z zewnątrz drewniany dworek, w którym mieszkał nasz sławny malarz.
Zrobiliśmy zdjęcia i trochę pożałowaliśmy stanu budynku wymagającego renowacji. Przez
Osowiec dojechaliśmy do Żabiej Woli by zwiedzić miejscowość wpisującą się w rejon,
gdzie przebywał Chełmoński. Wiedzieliśmy z wcześniejszej korespondencji, że nie
będziemy mieli możliwości zwiedzenia znajdującego się tam Muzeum Żaby z powodu
trwającego w budynku remontu. Tę stratę powetowaliśmy sobie udając się do
miejscowości Radonie, w której właściciele pałacu przyjęli nas „z otwartymi rękami”.
Nawet piękne trzy duże białe pieski tak nas hołubiły, że byliśmy nimi bardzo zauroczeni.
Ale nie tylko nimi. Zapracowani, pani Beata Korzeniowska-Matraszek wraz z synem
znaleźli dla nas kwadransik (choć wizyta była ustalona tylko dzień wcześniej), by
opowiedzieć o historii dworu i przepięknego parku. Również o odbudowie, wyposażeniu
dworu i obecnym działaniu. Dalej droga prowadziła nas do Adamowizny, czyli dworku na
górce Adama Chełmońskiego, młodszego brata malarza – bardzo cenionego lekarza.
Dotarliśmy tam na jeden dzień przed wernisażem wystawy malarskiej poplenerowej.
Autorami prac byli dzieci i dorośli, tworzący podczas pięciu plenerów odbywających się od
połowy lipca do końca sierpnia bieżącego roku. Prace tworzyli w malowniczym parku przy
dworku. Przemiłe Panie przyjęły nas tak, jakby to już był wernisaż. Każdy z nas mógł
wskazać swojego faworyta. No cóż, ile osób, tyle wyborów. A obrazy były piękne i
ciekawe. Z przyjemnością na nie patrzyliśmy. Oprócz uczty duchowej Panie uraczyły nas
kawą, herbatą i słodkościami. Po zwiedzeniu dworku i wspólnych zdjęciach pojechaliśmy
do Grodziska Mazowieckiego. Nie było czasu i nie mieliśmy w planach zwiedzania całego
miasta, ponieważ to wyzwanie na odrębną wyprawę. Sfotografowaliśmy się tylko z
Leonidem Teligą siedzącym na ławeczce przy Stawach Goliana oraz z Józefem
Chełmońskim przy jego pomniku. Był czas wracać. Przez Jaktorów i Międzyborów
dojechaliśmy do Żyrardowa. Zjedliśmy wcześniej zamówioną obiadokolację w Restauracji
Kaukaskiej „KAZBEK” i zgodnie z zamówieniem raczyliśmy się wschodnim daniem o
nazwie chinkali. Smakowało nam. Następnie była baza na Gdańskiej 16 b. Przed
noclegiem odprawa na niedzielę i oczywiście integracja naszego grona.
Zupełnie inaczej wyglądało niedzielne zwiedzanie. Ten dzień przeznaczony był na
Żyrardów z przewodnikiem miejskim, panem Wojtkiem. Dotarł pod naszą bazę na
umówioną godzinę, na rowerze. Towarzyszyła mu wnuczka – licealistka. Okazał się
pasjonatem historii i teraźniejszości miasta. Przekazał wiele informacji i pokazał liczne
miejsca istotne w wiedzy o mieście słynącym z produkcji lnu. Najważniejsze to: XIX
wieczna Osada Fabryczna, Muzeum Lniarstwa im. Filipa de Girarda, Lniany Zaułek,
Kościoły – pw. MB Pocieszenia i Św. Karola Boromeusza, Pałacyk Tyrolski, Plac im. Jana
Pawła II i jego okolice, osiedle robotnicze Nowy Świat, Willę Karola Dittricha jr., w której
mieści się Muzeum Żyrardowskie, Szpital, Dworzec PKP i jego otoczenie. Przekazane w
lekkiej formie informacje dobrze utrwaliły się nam w pamięci. Dla osób będących
pierwszy raz w tym mieście ukształtowało się właściwe pojęcie o nim, o genezie jego
nazwy, nazewnictwie budynków i ulic a przede wszystkim uświadomienie sobie, dlaczego
miejscowość powstała w 1830 r. w tym miejscu. Poznaliśmy również nazwiska osób
trwale związanych z Żyrardowem.
Reasumując: dobrze że tam byliśmy, o wszystkim się dowiedzieliśmy i zobaczyliśmy.
Stwierdziliśmy, że chętnie wybralibyśmy się ponownie. Ten jesienny rajd rowerowy był
bardzo udany. Wszyscy w grupie zaangażowani, chętni do pomocy. Oprócz już
wymienionych osób organizatorowi i prowadzącemu Jackowi S. pomagał kol. Janek K.
pełniąc funkcję zamykającego, kol. Tomek K. jadący jako drugi służący dobrą nawigacją,
wszyscy, którzy przyczynili się do prawidłowego załadunku rowerów i sakw na przyczepkę
oraz Mirka Ch. „trzymająca w garści” wszelką biurokrację i sprawy finansowe.
Jacku, dziękujemy za wspaniały pomysł, super organizację i realizację tego wyjazdu.
Prosimy o następne wyprawy z Tobą.
Tekst: Mirosława Chaba
Fot.: Mirosława Chaba i Włodzimierz Jacek Siech
- Blog
- 34 odsłony
www.lktk.pl































