Wycieczki rowerowe dla Wszystkich

Bezpłatne, dla wszystkich chętnych niedzielne wycieczki rowerowe ruszają w Łodzi z ul. Nowomiejskiej spod Zegara Słonecznego w Parku Staromiejskim (tzw. Park Śledzia)  Zbiórka uczestników o godzinie 9.00

KALENDARZ WYCIECZEK zobacz >> ]

Spotkania klubowe

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych działalnością ŁKTK oraz planujących wstąpić do Klubu na nasze spotkania . Spotkania klubowe odbywają się w każdy nieświąteczny czwartek miesiąca w siedzibie PTTK Łódź ul. Wigury 12A o godz. 17.00  [ zobacz >> ]

Relacje z imprez

Zapraszamy na relacje z imprez turystycznych: wycieczki rowerowe po Łodzi i łódzkim regionie, wycieczki rowerowe po Polsce, Europie i świecie, zloty i rajdy rowerowe ogólnopolskie i europejskie, itp. ...

[ zobacz >> ]

 

RELACJA - Żyrardów i okolice -- 2025-10-04 do 05

ŻYRARDÓW I OKOLICE: PO ZIEMI JÓZEFA CHEŁMOŃSKIEGO 
4-5 PAŹDZIERNIKA 2025 – RELACJA 
To był pomysł Jacka Siecha. Pojechać na dwa dni do Żyrardowa zwiedzając na 
rowerach ziemię Józefa Chełmońskiego i ciekawe miasto powiatowe jakim jest Żyrardów. 
Pomysł został zrealizowany 4 i 5 października 2025 r. Wraz z Jackiem było nas 11-tu  
chętnych z ŁKTK. Tym razem do miejsca docelowego rowery przewieźliśmy na 
samochodzie i wypożyczonej przyczepce. Organizacją transportu zajął się Sylwek W. i 
Marek K. Bez rowerów i bagaży, my – uczestnicy wyprawy mieliśmy bezproblemową 
podróż pociągiem.  
Całą grupą spotkaliśmy się na parkingu w pobliżu dworca PKP i po wyładunku - 
rowerami ruszyliśmy na zwiedzanie. Minęliśmy ...
^^^ po więcej zdjęć kliknij w powyższe zdjęcie
*** aby przejść do dalszej treści  relacji naciśnij poniżej przycisk "Czytaj dalej" lub tytuł posta
 
 
 
...kilka miejscowości i zatrzymaliśmy się w 
Radziejowicach  by zwiedzić piękny pałac. Pani Przewodnik tak ciekawie i zajmująco 
opowiadała o historii tego miejsca, o obrazach Józefa Chełmońskiego (i nie tylko), 
dekorujących ściany komnat, o nieznanych faktach z życia malarza, który bywał w tym 
pałacu zapraszany przez Krasińskich, o wydarzeniach z jego prywatnego życia, że byliśmy 
zdziwieni zakończeniem czasu zwiedzania. Wg wcześniej przygotowanej trasy udaliśmy 
się do Kuklówki Zarzecznej i tam za zgodą właścicieli (potomków J. Chełmońskiego) 
obejrzeliśmy z zewnątrz drewniany dworek, w którym mieszkał nasz sławny malarz. 
Zrobiliśmy zdjęcia i trochę pożałowaliśmy stanu budynku wymagającego renowacji. Przez 
Osowiec dojechaliśmy do Żabiej Woli by zwiedzić miejscowość wpisującą się w rejon, 
gdzie przebywał Chełmoński. Wiedzieliśmy  z wcześniejszej korespondencji, że nie 
będziemy mieli możliwości zwiedzenia znajdującego się tam Muzeum Żaby z powodu 
trwającego w budynku remontu. Tę stratę powetowaliśmy sobie udając się do 
miejscowości Radonie, w której właściciele pałacu przyjęli nas „z otwartymi rękami”. 
Nawet piękne trzy duże białe pieski tak nas hołubiły, że byliśmy nimi bardzo zauroczeni. 
Ale nie tylko nimi. Zapracowani, pani Beata Korzeniowska-Matraszek wraz z synem 
znaleźli dla nas kwadransik (choć wizyta była ustalona tylko dzień wcześniej), by 
opowiedzieć o historii dworu i przepięknego parku.  Również o odbudowie, wyposażeniu 
dworu i obecnym działaniu. Dalej droga prowadziła nas do Adamowizny, czyli dworku na 
górce Adama Chełmońskiego, młodszego brata malarza – bardzo cenionego lekarza. 
Dotarliśmy tam na jeden dzień przed wernisażem wystawy malarskiej poplenerowej. 
Autorami prac byli dzieci i dorośli, tworzący podczas pięciu plenerów odbywających się od 
połowy lipca do końca sierpnia bieżącego roku. Prace tworzyli w malowniczym parku przy 
dworku. Przemiłe Panie przyjęły nas tak, jakby to już był wernisaż. Każdy z nas mógł 
wskazać swojego faworyta. No cóż, ile osób, tyle wyborów. A obrazy były piękne i 
ciekawe. Z przyjemnością na nie patrzyliśmy. Oprócz uczty duchowej Panie uraczyły nas 
kawą, herbatą i słodkościami. Po zwiedzeniu dworku i wspólnych zdjęciach pojechaliśmy 
do Grodziska Mazowieckiego. Nie było czasu i nie mieliśmy w planach zwiedzania całego 
miasta, ponieważ to wyzwanie na odrębną wyprawę. Sfotografowaliśmy się tylko z 
Leonidem Teligą siedzącym na ławeczce przy Stawach Goliana oraz z Józefem 
Chełmońskim przy jego pomniku. Był czas wracać. Przez Jaktorów i Międzyborów 
dojechaliśmy do Żyrardowa. Zjedliśmy wcześniej zamówioną obiadokolację w Restauracji  
Kaukaskiej „KAZBEK” i zgodnie z zamówieniem raczyliśmy się wschodnim daniem o 
nazwie chinkali. Smakowało nam. Następnie była baza na Gdańskiej 16 b. Przed 
noclegiem odprawa na niedzielę i oczywiście integracja naszego grona. 
Zupełnie inaczej wyglądało niedzielne zwiedzanie. Ten dzień przeznaczony był na 
Żyrardów z przewodnikiem miejskim, panem Wojtkiem. Dotarł pod naszą bazę na 
umówioną godzinę, na rowerze. Towarzyszyła mu wnuczka – licealistka. Okazał się 
pasjonatem historii i teraźniejszości miasta. Przekazał wiele informacji i pokazał liczne 
miejsca istotne w wiedzy o mieście słynącym z produkcji lnu. Najważniejsze to: XIX 
wieczna Osada Fabryczna, Muzeum Lniarstwa im. Filipa de Girarda, Lniany Zaułek, 
Kościoły – pw. MB Pocieszenia i Św. Karola Boromeusza, Pałacyk Tyrolski, Plac im. Jana 
Pawła II i jego okolice, osiedle robotnicze Nowy Świat, Willę Karola Dittricha jr., w której 
mieści się Muzeum Żyrardowskie, Szpital, Dworzec PKP i jego otoczenie. Przekazane w 
lekkiej formie informacje dobrze utrwaliły się nam w pamięci. Dla osób będących 
pierwszy raz w tym mieście ukształtowało się właściwe pojęcie o nim, o genezie jego 
nazwy, nazewnictwie budynków i ulic a przede wszystkim uświadomienie sobie, dlaczego 
miejscowość powstała w 1830 r. w tym miejscu. Poznaliśmy również nazwiska osób 
trwale związanych z Żyrardowem. 
Reasumując: dobrze że tam byliśmy, o wszystkim się dowiedzieliśmy i zobaczyliśmy. 
Stwierdziliśmy, że chętnie wybralibyśmy się ponownie. Ten jesienny rajd rowerowy był 
bardzo udany. Wszyscy w grupie zaangażowani, chętni do pomocy. Oprócz już 
wymienionych osób organizatorowi i prowadzącemu Jackowi S. pomagał kol. Janek K. 
pełniąc funkcję zamykającego, kol. Tomek K. jadący jako drugi służący dobrą nawigacją, 
wszyscy, którzy przyczynili się do prawidłowego załadunku rowerów i sakw na przyczepkę 
oraz Mirka Ch. „trzymająca w garści” wszelką biurokrację i sprawy finansowe. 
Jacku, dziękujemy za wspaniały pomysł, super organizację i realizację tego wyjazdu. 
Prosimy o następne wyprawy z Tobą. 
Tekst: Mirosława Chaba 
Fot.: Mirosława Chaba i Włodzimierz Jacek Siech  

www.lktk.pl